Kiedy człowiek zmaga się np. z chorobą, zmieniają się jego wartości. Nie wystarczy raz ustalić, co jest w życiu ważne, trzeba robić to na bieżąco. Po postawieniu diagnozy: rak, pojawia się gniew, pytanie do Boga: Tak niezmordowanie pracowałem, żeby dotrzeć do tego punktu, w którym teraz jestem, a ty zsyłasz na mnie raka? Życie bywa nieprzewidywalne oraz zaskakuje nas po wielokroć, dopiero jak się zdarzy jakiś wstrząs, nagle doceniamy i zauważamy to, co mamy albo mieliśmy. Nie czekaj, działaj teraz, a nie za jakiś czas, doceniaj to, co masz i dziękuj za to, miej śmiałe cele i wielkie marzenia. Ciesz się codziennością. Nie odkładaj wdzięczności za wszelakie błogosławieństwa dnia, a dzięki temu przyciągniesz więcej tego, za co jesteś wdzięczny.
Być szczęśliwym i otoczonym ludźmi, którzy przeżywają ten sam stan, oto podstawa zdrowia i urody.

Dopóki stale wypowiadasz żale, narzekasz na swoje przypadłości i wypowiadasz ich nazwy, dopóty dajesz im władzę nad sobą. Nie marudź, tylko idź z podniesioną głową przed siebie, a nie z opuszczonym nosem na kwintę. Wypełniaj umysł wielkimi prawdami dotyczącymi życia i krocz naprzód, promieniując miłością.
Pamiętaj o aktywności fizycznej, o regularnych ćwiczeniach, a nie będziesz mieć czasu na chorobę. Ćwiczenia fizyczne pomagają uwolnić napięcie i oczyścić umysł, rozluźnić, dzięki nim będziesz miał nerwy jak postronki. A co by się stało, gdybyście udali się do lekarza na badania kontrolne i dowiedzielibyście się, że macie rzadką chorobę i jeżeli nie będziecie ćwiczyć przez całe trzy dni tygodniowo, to umrzecie? Czy byłby to teraz przekonujący powód do ćwiczenia? Nagle ćwiczenia stałyby się priorytetem.

Ćwiczenia dają mi doskonałą odporność i kondycję, ogarnia mnie frenetyczna energia, moje ciało jest silne.
Ja zasługuję na spokój wewnętrzny i akceptuję go w tej chwili, z każdym oddechem staję się coraz zdrowszy.
Ja czuję zupełny spokój i komfort psychiczny oraz mam odprężony umysł.
